Twarz

Spojrzałam dziś na nią ten pierwszy raz

Przez moment go widzę nim coś mnie zamroczy

Wzór wyryty w kamiennej skale

Ręką artysty nazwanym Czas

 

Ta mili sekunda jak przekaz proroczy

Nie poznam już prawdy zaklętej w ten głaz

Zastygła na wieki by zakryć historię

Zdradzić ją mogą już tylko oczy


Twarz ludzka gdy nie jest zajęta mówieniem, przeżuwaniem jedzenia czy inną czynnością do której służy, posiada tendencję zbiegania się w jeden konkretną formę. Ten wyraz, przekaz, wydźwięk jaki prezentuje jest bardzo konkretną informacją o właścicielu twarzy (jego historii, przeżyciach), która w swojej najprawdziwszej formie jest do uchwycenia tylko przez ułamek sekundy-tą krótką chwilę, gdy pozostałe informacje nie zdążą “zagłuszyć” tego co on wyraża. Ubiór, dźwięk głosu, uczesanie, postawa, sposób patrzenia, czynność jaką akurat wykonuje dany człowiek, miejsce w którym stoi to są (w tej sytuacji) rozpraszacze. To wszystko również dostarcza informacji ale w przypadku “odkodowywania twarzy” są szumem, zakłóceniem.

Są twarze, które “krzyczą”, są twarze, które miarowo i metodycznie „mówią”, są twarze, które „szepczą” i wreszcie są i takie które „milczą”. Każda coś wyraża i każda układa się w swój niepowtarzalny jak linie papilarne wzór.

Wszystko co niezrealizowane, niezakończone, nieprzeżyte należycie (w sposób zgodny z nami), niewypowiedziane, wszystko to o czym patrząc w lustro mamy (choćby podświadomie) pamiętać jest wyryte na naszej twarzy.

Bardzo często nie wiemy co to jest. Nie zastanawiamy się nad tym. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego co widzimy.

Z upływem czasu, mogłoby się wydawać, gdy tego czasu jest już coraz mniej, ta specyfika staje się coraz bardziej wyraźna, jakby domagając się w ten sposób odkrycia, ujawnienia, dostrzeżenia, uznania.

Potrzebujemy uzdrowienia.

Zbyt rzadko z twarz Polaków bije radość, szczęście, spokój. Piętnujemy się za to, komentując, że wiecznie z „miną na kwintę”, skrzywieni, smutni, niezadowoleni. Być może jest to właśnie forma „wołania o pomoc” albo czasami szeptania, albo milczenia…

„Milczeć o pomoc” gdy człowiek już na nic innego nie ma siły.

Nie krytykujmy nikogo bo nie znamy jego historii. Zamiast tego na przekór „lustrzanym neuronom*” poślijmy komuś kto ma zgorzkniałą minę szczery uśmiech z informacją płynącą z serca, że wszystko będzie dobrze. 


*Neurony lustrzane to grupa komórek nerwowych, czyli neuronów, uaktywniających się podczas wykonywania pewnej czynności, a także podczas obserwacji innej osoby podejmującej tę czynność. Działania, które się obserwuje, wywołują odruch nerwowy w mózgu, taki sam jakby się wykonywało daną czynność własnoręcznie. Można stwierdzić, że w obserwatorze uruchamia się ten sam mechanizm neuronalny, który uaktywnia się w czasie jego działania. Dla przykładu: neurony lustrzane są bezpośrednio odpowiedzialne za wywoływanie chęci do ziewania, kiedy widzi się inną ziewającą osobę. Dodatkowo stwarzają możliwość naśladowania przez noworodki ruchów wykonywanych przez dorosłych opiekunów. Entuzjaści neuronów lustrzanych twierdzą, że ich trening może polepszyć osiągnięcia edukacyjne uczniów.

Źródło: https://zdrowie.tvn.pl/a/czym-sa-neurony-lustrzane-najczestsze-mity-na-temat-neuronow-lustrzanych?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=paste

 

Udostępnij