Wenus ingres Waga

Siedział skruszony przy pustym stole

z głową zwieszoną prawie przy dole

Na przeciw niego po drugiej stronie

siedziała kobieta starszy był od niej

Rodziną jedną od wielu lat byli

niewiele się znali brudzi nie pili

Była też trzecia z nimi osoba

mediator spraw wielu gdzie straty gdzie szkoda

 

Nie było toć u was auta żadnego

choć żona twa miała prawo do tego

Kobieta tym zdaniem wyrok wydała

on zawstydzony milczał jak skała

Mediator za niego dał jej odpowiedz

 wiedział jak boli życiowa spowiedź

On nie potrafił autem kierować

nie chciał więc auta żonie darować

 

Czas jest rozliczeń kobiecie za laty

Od teraz dziedziczy zyski nie straty

 

 


Jest to historia młodej kobiety, która odziedziczyła po swojej cioci pewien program niemocy objawiający się w konkretnym aspekcie jej życia. Uświadomienie sobie tego nastąpiło równolegle z uzdrowieniem. Co było pierwsze i czy jedno było przyczyną drugiego chyba na zawsze pozostanie zagadką.

 

Auto to wehikuł, który zabiera nas tam gdzie chcemy być. Symbolizuje tu moc i siłę sprawczą. Prawo jazdy to umiejętności do kierowania życiem. Można mieć umiejętności ale nie mieć nigdy szansy z nich skorzystać. Jak wiele kobiet jest „zablokowanych”. To się kiedyś w jakimś konkretnym pokoleniu, konkretnym związku zaczyna. Potem jest dawane w pakiecie kolejnemu pokoleniu, które choć kumate to niezdolne do „ruszenia do przodu” i sfrustrowane bo nie wie czemu…

Wiersz ten nie ma być manifestem przeciwko mężczyznom ale choć częściowym uświadomieniem pewnych zależności jakich nie wszyscy są świadomi.

Jeśli ktoś myśli, że dziedziczymy jedynie kolor oczu, skóry czy włosów czyli tylko to co fizyczne jest w błędzie. Dziedziczymy dużo więcej i nie tylko po rodzicach.

Utożsamiamy się (nie zawsze do końca świadomie) na wielu płaszczyznach z konkretnym przodkiem w naszym rodzie. Pierwsze, czwarte i siódme dziecko dziedziczy po pierwszej, czwartej i siódmej osobie z rodzeństwa mamy i relatywnie taty. Nie są to rzeczy wyssane z palca. Jest to pół wieku doświadczeń oraz badań nad tysiącami przypadków przeprowadzonych przez dr. Anne Ancelin Schützenberger, która tłumaczy mechanizmy przenoszenia informacji rodowych przez nawet 9 pokoleń.

Według Hellingera i jego teorii “wiedzącego pola”, nawet obcy człowiek postawiony symbolicznie na miejscu kogoś z rodziny ma takie same odczucia jak osoba, którą reprezentuje, chociaż prawie nic o niej nie wie.

Christian Fleche francuski terapeuta podaje bardzo ciekawe przykłady:

„U pewnej kobiety, która była najstarsza w swoim szeregu rodzeństwa, występowały objawy bielactwa na wzgórku łonowym. Jej dwie kuzynki, również pierworodne miały identyczne objawy. Szperając w historii rodziny, odkryliśmy, że babka nr 1 w szeregu rodzeństwa, padła ofiarą gwałtu. Odczuwała to jako zbrukanie seksualne, winę którą należało „zmyć”. Ona sama nie cierpiała na żadne schorzenie spowodowane tym gwałtem ale jej wnuczki nr 1 były wyraźnie wpisane w ów program…”

“Pewien mężczyzna, który przez dłuższy czas czuł się bardzo nieswojo, próbował różnych terapii. Bezskutecznie. Był kolekcjonerem i miał dwie pasje: kamienie i motyle. Terapeuta poprosił go by przyjrzał się historii rodziny, a wówczas mężczyzna odkrył, że miał dziadka, który zmarł i o którym nikt mu nigdy nie wspomniał. Dziadek ów dopuścił się czynów haniebnych, został za nie zesłany do Afryki, gdzie “tłukł kamienie”, po czym wykonano na nim wyrok w komorz gazowej. Zbierając kamienie i dusząc motyle w słoju z cyjankiem, mężczyzna ten opowiadał, inscenizował rodzinną tajemnicę ukrytą w mrokach niepamięci.  (Christian Fleche – „Twoje ciało wie jak cię wyleczyć”)

Dziedziczymy choroby, zdolności, a nawet tajemnice, które często w przedziwny sposób pragną być odkryte.

 

Udostępnij

Related Poems