Gość czy gościnia? – feminatywy oraz język inkluzywny.

Ostatnio chciałam posłuchać jednego z podcastów dotyczących sztuki pisania. Nie dotrwałam do końca przez tzw. język inkluzywny i feminatywy. Było tam tyle powtórzeń, że dla mnie osobiście niefajnie się tego słuchało.

W pierwszych minutach nagrania słyszymy, cytuję:

Zdarza się bowiem, że takie pisanie rzeczywiście staje się trudne, że aspirujący pisarz, aspirująca pisarka spotyka się z trudnościami, a czasem wytrawny pisarz, wytrawna pisarka, doświadczony pisarz doświadczona pisarka co wtedy?

Parę zdań dalej „poprawna” forma już nie została zachowana bo oto słyszymy:

Nie ma znaczenia jak bardzo wytrawnym pisarzem, jak bardzo doświadczoną pisarką jesteś-będziesz błądzić.

A gdzie się podziała “wytrawna pisarka” i “doświadczony pisarz” w tym zdaniu?


Przyznam szczerze, że pierwszy raz się z tym spotkałam. Przynajmniej na taką skalę. Również niedawno usłyszałam na początku innego podcastu wyraz „gościnia”. Byłam pewna, że się przesłyszałam. Okazało się, że takie słowo faktycznie padło. Wtedy już na poważnie zaczęłam się zastanawiać o co chodzi?


Jeśli mielibyśmy być konsekwentni w takim myśleniu i postępowaniu to czy nie powinniśmy „zdublować” wszystkich form rzeczowników w języku polskim? Przynajmniej tych, które odnoszą się do istot żywych? Ten „stół” niech pozostanie stołem – na szczęście nie ma pani „stoła”, która będzie chciała zawołać veto!

Inaczej będzie ze słowem „pantera”. Dla samca powinniśmy użyć określenia „panter” i odpowiednio: Wąż -węża. Świnia – świń. itd.


„Osoba”- rzeczownik określający istotę żywą, który jest użyty w formie żeńskiej, a który w swojej definicji zawiera zarówno możliwość mówienia o mężczyźnie jak i o kobiecie. Jest to chyba jasne i nikogo nie oburza ani nie razi. Skonkretyzowanie – jeśli konieczne, pojawia się w dalszej części wypowiedzi. Jednak według nowych zasad, za każdym razem jak używamy słowa „osoba”, powinno paść również słowo “osob” żeby było jasne, że nie mówimy tylko o kobiecie.

„Człowiek” –  podobna sytuacja jak wyżej. W każdym zdaniu powinniśmy konsekwentnie wypowiadać dwa słowa obok siebie, żeby upewnić odbiorcę, że mowa o obojgu.

Chyba, że…zastosować strategię jak w zdaniu:

Nie ma znaczenia jak bardzo wytrawnym pisarzem, jak bardzo doświadczoną pisarką jesteś-będziesz błądzić.

i nie zadowolić ani jednej ani drugiej płci – sprawiedliwość musi być.



Rzeczowników w rodzaju męskim jest być może więcej ale chyba w niczym to nikomu nie umniejsza. Prawdopodobnie ten sposób jest nawet lepszy, ponieważ zazwyczaj rzeczownik w formie męskiej jest o wiele krótszą formą niż forma żeńska. I być może z tego wynika częstsze używanie tych słów. Większość nazw zawodów występuje w j. polskim w formie męskiej. Nie uważam, że jest to okazja do jakiejkolwiek dyskryminacji mojej płci, czy, że jestem mniej świadoma swojej psychoseksualności – taki argument padł w rozmowie dwóch pań w innym podcaście. Wynika to najprawdopodobniej z prostego faktu, że mężczyźni jako pierwsi wykonywali te zawody i dlatego przyjęło się, że opis tych profesji występuje w formie męskiej. To wcale nie oznacza, że dzisiaj tych zawodów nie mogą z powodzeniem wykonywać kobiety. Był to prawdopodobnie naturalny proces jak w wielu innych kwestiach dotyczących kształtowania się naszego języka jak i każdego innego, który istnieje. Doszukiwanie się negatywnych konotacji w funkcjonowaniu tych nazw jest moim zdaniem bezzasadne.


Wszystkich uczestników obozu prosimy o zbiórkę w ustalonym miejscu!

Czy ktoś ma ochotę zapytać:

A kobiety też?

Wiadomo, że chodzi o obie płcie i nie ma w tym żadnego negatywnego zamysłu. Wyobraźmy sobie teraz taką sytuację, że głos podniosą ludzie, którzy nie utożsamiają się z żadną płcią, tzw. osoby niebinarne i poproszą, żeby za każdym razem stosować też trzecią formę, chyba nijaką? No właśnie trzeba będzie wprowadzić do użycia kolejny wyraz!


A co w sytuacji następującej: „Sekretarka” – kobieta wykonująca funkcje administracyjne i sekretarz czyli osoba, (a właściwie osob – według nowych norm) należąca do zarządu jakiejś organizacji. Jeden wyraz w formie męskiej i żeńskiej jednak określający dwa różne zawody. Czy nie powinno być sekretarka i sekretarz jako określenie tożsamego zawodu, jednego z dwóch wyżej wymienionych, a dla drugiego ustalenie całkiem innej nazwy odpowiednio w dwóch egzemplarzach?

Pomyślmy teraz jaki orzech do zgryzienia będą mieli artyści piszący teksty utworów muzycznych albo ci, którzy będą musieli to odśpiewać! Świat w końcu doceni naszą dobrą polską muzykę. To dopiero będą hity!

Toć to istny Puszek Pandory! ; )  


  • ogólny zamęt
  • kolejne utrudnienie dla kogoś kto chce się uczyć języka polskiego bo będzie musiał się uczyć nowych słów typu „gościnia”, które nawet dla mnie brzmi obco 🙂
  • jeszcze gorsza translacja na inne języki. Powinniśmy upraszczać formy, a nie je niepotrzbnie komplikować. Jestem za zmianami ale niech one będą sensowne i intuicyjne. Google już teraz słabo (żeby nie użyć bardziej dosadnego określenia) tłumaczy język polski
  • cały proces wdrożenia do języka mówionego i pisanego – co wiąże się to z ogromną ilością zmian, pracy, pieniędzy, ustalenia ogólnego porozumienia w tej sprawie, a potem jeszcze zaszczycenia tą nowością resztę świata

A może…wcale nie byłoby tak źle? Może tak mi się tylko wydaje ?


Jeśli mężczyzna lubi poniżać kobietę (i vice-versa) albo lubi czuć się ważniejszy od niej, nie zmieni się tylko z tego względu na to, że zacznie stosować żeńską formę nazwy jakiegoś zawodu.

Takie zachowanie będzie zawsze zależne od poszczególnej osoby, jej poziomu myślenia, a nie od tego czy jest kobietą czy mężczyzną i jakiego słowa użyje.

Tożsamość psychoseksualna? Rozumiem, że są ludzie, dla których stanowi to wyzwanie ale to nie wynika z form językowych jakie są w powszechnym użyciu. Przecież gdyby tak było to wszyscy bylibyśmy dotknięci tym problemem, a tak nie jest.


Polecam artykułu Gabe’a Bokor pt. „Gender and Language”, który opisuje jak to jest w innych językach.






Kategorie