Wieża Babel

Klocek do klocuszka

każdy kolorowy

wznosi się budowla

pałac to rodowy

 

Wypełniona sobą

w myśli wciąż buduje

każdą myśl i słowo

w siebie inwestuje

 

Choć na tysiąclecia 

z oczu ludziom zginie

Jak gęsta oliwa

na wierzch wnet wypłynie

 

 


Babilon – (sum. brama boga) niegdyś cudowne miasto będące przedmiotem zainteresowania niejednego władcy dziś kojarzone z czymś negatywnym ale czy słusznie?

Od 1595 r. p.n.e. miasto to było wielokrotnie najeżdżane, grabione, podbijane i palone. W 3 w. p.n.e. w wyniku wojen i masowych wywózek ludności nastąpił ostateczny upadek Babilonu. Ponad 1300 lat nękań i podbojów by na kolejne 1200 lat popaść w zapomnienie. Dopiero w 1899 r. ruiny miasta zostały odkryte przez archeologa Roberta Koldewey’a.

W 6 w. p.n.e. Babilończycy budowali wieżę Babel jako „latarnie”, którą każdy z daleka będzie widział i w ten sposób nigdy nie zginie, nie rozproszy się, zawsze będzie mógł wrócić do domu. Komuś nie spodobał się ten pomysł i żeby ludzie nie dokończyli swojego dzieła pomieszał ich języki, a miasto nazwał Babel (heb. „pomieszanie”). Biblia podaje, że zrobił to Bóg z obawy, że jeśli ludzie ukończą tak wspaniałe dzieło to potem uwierzą, że mogą wszystko. Tak całe zdarzenie zinterpretowane zostało przez autora, który opisał je w Księdze Rodzaju.

Dziś wiemy, że Bóg to istota, która się nie boi, która jednoczy, a nie dzieli. Czy byli o tym przekonani ówcześni mieszkańcy Babilonu? Biblijny zapis ukazuje raczej wrogi charakter relacji Boga z człowiekiem w tamtych czasach, który zapewne był „na rękę” każdemu kto dzierżył immunitet w kontaktach ze Stwórcą, kto pośredniczył pomiędzy Nim a ludem.

Cokolwiek wydarzyło się w tamtym czasie i ktokolwiek za tym stał to na pewno nie był zazdrosny Bóg dokonujący zniszczeń i podziałów. Jednak od tamtego wydarzenia Babilon zamienił się w Babel i wszyscy uwierzyli, że jest zły, że zasłużył sobie, że wieża jest bluźnierstwem przeciwko Bogu.

Czym z kolei było „pomieszanie języków”? Nie wierze, że nagle kilkaset tysięcy ludzi zaczyna mówić każdy w innym języku i nie potrafi się porozumieć. To jest niemożliwe. Możliwe jest natomiast „pomieszanie zmysłów” coś co dziś określilibyśmy jako „pranie mózgu”. Jest to groźniejsze i gorsze w skutkach niż cokolwiek innego bo prowadzi do stanu, w którym człowiek zapomina kim tak naprawdę jest, co potrafi, jaką ma w sobie siłę oraz moc. Tego zostali pozbawieni Babilończycy, a bez tego człowiek nie osiągnie nic. Sam czy razem z innymi. Ci ludzie pod wpływem kogoś bardzo wpływowego, komu prawdopodobnie ufali bezgranicznie zaczęli mieć obawy, rozterki, mętlik (pomieszanie) w głowie i zaczęli wątpić, że robią dobrze. Wątpić w siebie, we wspólny projekt, że mogą, że są godni.

Dziś każdy z nas codziennie coś tworzy, buduje, kreuje. Jest częścią grupy, rodziny, klasy, społeczeństwa, kraju. Nosimy w sobie ogromny potencjał. Razem możemy tworzyć rzeczy, których świat nie widział ale najpierw musimy uwierzyć w swoją wartość, siłę, moc nie z poziomu pychy ale życia w prawdzie. Nawet jeśli komuś się ta prawda nie podoba.

Niech twoje myśli cię wspierają, wznoszą cię, czynią kolorowym, a nie szarym, smutnym. Nie uwierzysz od razu, że możesz tworzyć cuda, to przyjdzie z czasem. Buduj, cegiełka po cegiełce, dokładaj, mocuj. Zmartwychwstań.

Udostępnij

Related Poems